Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno. Jak zwykle zapomniałam je zasłonić. No nic, postanowiłam nie gnić w łóżku i wstać. Na szczęście była sobota. Po drodze do drzwi spojrzałam przypadkowo na komputer, a uśmiech od razu zawitał na mojej twarzy po przypomnieniu sobie wczorajszego wieczoru.
Kiedy byłam na schodach od razu poczułam zapach omletów. Moja siostra to wspaniały kuchcik! Od razu po wejściu do kuchni przywitała mnie Lucy:
- Cześć! Siadaj zaraz będą omlety!
- Czasami zachowujesz się jakbyś była moją dziewczyną... Ciągle robisz mi śniadania i w ogóle. - Na moją uwagę Lucy tylko zaśmiała się i nałożyła na mój talerz omleta z warzywami. Po pysznym śniadaniu zerknęłam na zegarek. Była 12:57. Więc do spotkania z Harrym zostały mi dwie godziny. Poszłam na górę, żeby się przebrać. Wybrałam zestaw i poszłam do łazienki.
![]() |
| Stylizacja Shay |
- Co? Coś nie tak? - zapytałam
- Tak. Bo to ty idziesz z Harrym Stylesem na randkę, a ja nie! - skrzyżowała ręce i udawała obrażoną, a ja zaczęłam się z niej śmiać.
- Nie martw się! Zostaniesz chrzestną naszych dzieci! - zażartowałam
- Wielkie mi pocieszenie! No cóż, lepiej to niż nic!
- Która godzina? - zapytałam zmieniając temat.
- Dochodzi czternasta, kiedy wychodzisz?
- Za godzinę. Szybko się ze wszystkim uwinęłam. - powiedziawszy to poszłam do salonu włączyć TV. Przeskakiwałam z kanału na kanał i zostawiłam na jakimś kabarecie. Minuty dłużyły się w nieskończoność, a ja coraz bardziej się niecierpliwiłam. W końcu usłyszałam pukanie do drzwi. Zerwałam się na równe nogi, żeby otworzyć najprawdopodobniej Harremu. Oczywiście za mną rzuciła się jeszcze Lucy, która niestety dobiegła pierwsza. Kiedy drzwi się otworzyły za nimi stał ON, Harry Styles we własnej osobie! Na nasz widok chłopak zaśmiał się i powiedział:
- Czy ja, aż tak się upiłem, że widzę podwójnie? - obie z siostrą zaczęłyśmy chichotać.
- Na szczęście nie. - uśmiechnęłam się do niego. - Ja jestem Shannon, a to jest Lucy.
- Miło mi was poznać - podniósł nasze dłonie i pocałował ich wierzch. Jak mniemam zarumieniłam się. To samo z Lu. - No cóż na razie porywam tylko jedną z was! Chodź Shay, pa pa Lucy! - wziął mnie za rękę i "porwał"na zewnątrz.
Szliśmy spokojnie rozmawiając o głupotach typu: "Co dzisiaj robiłeś/aś?", "Słonecznie jak na Londyn", kiedy nagle zadzwonił telefon Harrego. Chłopak spojrzał na mnie przepraszająco po czym odebrał, a ja się tylko uśmiechnęłam.
-----------------------------
Tak wiem krótki, tak wiem beznadziejny, tak wiem okropnie późno ;_________;

Hello dear,great blog,I'm new follower,hope you can follow me too :)
OdpowiedzUsuńhttp://shopaholicbyilda.blogspot.com/
ale świetny rozdział! z niecierpliwością czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńpoza tym świetny design bloga :)
zapraszam do mnie, na nowy post
by-mandyrainbow.blogspot.com